
Pół dnia drogi
Z pilnego zgłoszenia telefonicznego dowiedzieliśmy się, że w pobliżu lasu na wsi porzucono szczeniaka – i tylko tym telefonem mogliśmy się kierować. Dotarcie na miejsce zajęło nam pół dnia. Na miejscu nie wiedzieliśmy, gdzie szukać, więc przeszukiwaliśmy okolicę i nasłuchiwaliśmy jakiegokolwiek odgłosu psa. Wiedzieliśmy, że takie zgłoszenie może okazać się fałszywe i że psa może w ogóle nie być, ale nie chcieliśmy się poddawać.









































